Ogólne

Przegraliśmy wszyscy - cztery kluby wycofane (?) z wrocławskiej A Klasy

2017-11-16 21:07:48

15 listopada Komisja Dyscyplinarna DZPN podjęła decyzję o wykluczeniu z rozgrywek czterech zespołów wrocławskiej A Klasy, a powodem takiego działania jest brak uczestnictwa ich drużyn młodzieżowych w turniejach organizowanych przez DZPN, co jest określone w Regulaminie Rozgrywek. Przyznam szczerze, że wieść ta zdziwiła mnie na tyle mocno, że nie mogłem odmówić sobie skorzystania z możliwości skomentowania wspomnianych wydarzeń, choć tym razem nie będę pisał oficjalnie, a bardziej indywidualnie, pozwolę sobie przedstawić swoje zdanie i argumenty.

PROBLEM

Od sezonu 17/18 ponownie obowiązuje przepis nakazujący zespołom A Klasy posiadanie minimum jednej drużyny młodzieżowej oraz jej uczestnictwo w turniejach organizowanych przez Dolnośląski Związek Piłki Nożnej. O ponownym uruchomieniu wspomnianego zapisu DZPN poinformował w trakcie rundy wiosennej 2017 i zdecydowana większość klubów nie miała problemu z dostosowaniem się do tych wymogów. Problem pojawił się w przypadku czterech (początkowo pięciu) ekip, które nie wystawiły drużyn młodzieżowych do turniejów organizowanych jesienią 2017, na co DZPN zareagował...

 

Natomiast kilka godzin później na stronie internetowej Dolzpn.pl pojawił się komunikat Komisji Dyscyplinarnej DZPN, potwierdzający wiadomość prezesa Padewskiego, z jedną różnicą -  jak się okazało, Wratislavia Wrocław brała udział w turniejach, dlatego też groźba wycofania zniknęła. Pozostałe cztery kluby wrocławskiej A Klasy podobno mają zostać wycofane z rozgrywek.

KOGO DOTYCZY?

Sparta Wrocław może uchodzić za wzór pod względem rozwoju sportowego, zaangażowania, medialności na poziomie lokalnym. Zjednoczeni Łowęcice są przykładem klubu z miejscowości, gdzie mieszka ok. 200-300 osób, a jednak istnieją na mapie od ok. dwóch dekad. Orla Korzeńsko i Korona Pęcz aż takim stażem nie mogą się pochwalić, ale są to zespoły od lat funkcjonujące na piłkarskiej mapie Dolnego Śląska... są to po prostu nasi codzienni ligowi rywale, o których rzadko pojawiają się negatywne informacje, a nawet jeżeli, to są incydenty, jakie w sporcie amatorskim były, są, będą.

I właśnie tu jest kolejna składowa problemu, to jest kolejne zaskoczenie dla wielu osób. Nie ma się co oszukiwać, DZPN często, bardzo często szedł klubom na rękę, ale pozbycie się jednym ruchem czterech fajnych, solidnych, mało „przypałowych” zespołów za to przewinienie, zastosowanie od razu najbardziej drastycznego z możliwych wymiarów kary...

MOIM ZDANIEM

Od pięciu lat opisuję lokalne rozgrywki na Dolnym Śląsku i byłem świadkiem różnych sytuacji, jak choćby szybka „reorganizacja” wrocławskiej Klasy Okręgowej w sierpniu 2014, i chociaż były to sytuacje dziwne, to jednak w jakiś logiczny sposób je rozumiałem. Decyzji DZPN o wykluczeniu drużyn nie jestem w stanie pojąć, ponieważ przede wszystkim jest ona niezgodna z tym, co w ostatnich latach DZPN prezentował. Ta decyzja jest irracjonalna z wizerunkowego punktu widzenia, ponieważ w ostatnich latach prezes Padewski publikował sporo informacji na temat swojego działania na rzecz klubów lokalnych: m.in. walczył praktycznie w pojedynkę z ministerstwem w sprawie badań lekarskich, był aktywny w kwestii boisk we Wrocławiu, pomagał klubom w rozwiązywaniu wielu bardziej przyziemnych problemów, pomagał rozwiązywać spory na linii kluby - samorządy ... i nagle całkowita kontra wizerunkowa, ponieważ publikując tę wiadomość, podejmując taką decyzję, musi godzić się z tym, że może zacząć bardziej kojarzyć się z wrogiem niż przyjacielem klubów.

Tym bardziej, że przecież § 19 Regulaminu Rozgrywek nie nakazuje od razu wyrzucania klubów z ligi, a tylko daje taką skrajną możliwość. DZPN śmiało może zastosować inne dotkliwe, ale mniej drastyczne sankcje.

MOIM ZDANIEM...

Są dwa rozwiązania i nie ma w tym chyba żadnej filozofii:

1. DZPN utrzymuje wspomniane cztery drużyny w rozgrywkach, nakładając na nie inne kary, akurat runda się kończy, więc temat szybko zniknie, kluby będą zadowolone że grają, DZPN będzie zadowolony, ponieważ cała ta sytuacja wywołała już sporo zamieszania i na pewno dotarła do wielu klubów, które teraz będą miały świadomość, że nie będzie żartów, jeżeli będą wykonywały tego typu manewry. Moim zdaniem, jedyne sensowne rozwiązanie.

2. DZPN zostaje przy swoim i faktycznie wyklucza Spartę Wrocław, Pęcz, Korzeńsko oraz Łowęcice. W takiej sytuacji przede wszystkim dochodzi do straty wizerunkowej prezesa Padewskiego, który przez ostatnie lata jawił się jako przyjaciel klubów, jest na meczach, wśród ludzi, walczy w sprawach badań lekarskich i różnych innych tematach, a nagle przez wielu zaczyna być postrzegany jako człowiek, który podniósł rękę na kluby. Ok., może trochę krnąbrne w pewnej materii kluby, ale jednak w czasach, gdy z rozgrywek wycofują się kolejne drużyny, gdy trenerzy i prezesi narzekają, że nie ma ludzi do gry... jednym ruchem pozbył się czterech ekip, zabierając tym samym po jednym rywalu z każdej z grupy A Klasy. Na Dolpilka.pl, pod informacjami o wycofujących się klubach, pojawiały się komentarze, że to wina DZPN, że to wina prezesa Padewskiego. Wpisy te trzeba było kasować, ponieważ należało je traktować jako coś w rodzaju pomówień - bez dowodów, bez argumentów... ale teraz już będzie można je traktować dosłownie, ponieważ DZPN pozbył się w pełni oficjalnie czterech klubów w jeden dzień, stosując od razu maksymalny wymiar kary. Takim ruchem władze DZPN dadzą swoim przeciwnikom do ręki ciekawy argument i jestem święcie przekonany, że ci przeciwnicy będą go chętnie używali. Jakie są plusy wyrzucenia z rozgrywek? Skoro wszystkie inne kluby dostosowały się do wymogu, to niczego ich nie nauczymy, ponieważ one już wiedzą. Natomiast wycofanie czterech zespołów raczej nie pomoże w szkoleniu... co tu się rozpisywać – same minusy, zero plusów.

Ciężko mi wierzyć, że faktycznie wykluczenie drużyn zostanie podtrzymane. Na przestrzeni ostatnich pięciu lat wiele razy rozmawiałem z pracownikami DZPN, to są ludzie rozumiejący amatorską piłkę i bardzo często idą klubom na rękę. Jak często przekraczane są terminy zgłoszeń do rozgrywek... jak często przekraczane są przeróżne terminy? A jednak jakoś zazwyczaj daje się to załatwić. Może w końcu komuś puściły nerwy? Na początku roku 2017, na łamach Dolpilka.pl prezes Andrzej Padewski zapowiadał, że od sezonu 17/18 podejście do kwestii regulaminowych oraz licencyjnych zostanie zaostrzone, że nie będzie pobłażania. I wcale się nie dziwię, ponieważ były warunkowe licencje, były deklaracje wypełnienia wszystkich wymogów, a jednak później nie każdy dotrzymywał słowa i niektórzy w ogóle nie wypełniali żadnych zobowiązań. Nie ma się więc co dziwić, że DZPN próbuje walczyć z tego typu sytuacjami, może właśnie ten temat przepełnił czarę goryczy, ale przecież można zastosować np. karę odjęcia punktów. Jest to również środek mocny, rzadko stosowany i na pewno odbije się szerokim echem w świecie lokalnej piłki nożnej. Do klubów dotrze, że nie będzie tolerancji dla takich działań. Zresztą, cała ta sytuacja spowodowała, że chyba już do wszystkich dotarło. Ale wyrzucić dla przykładu cztery fajne drużyny... takie rozwiązanie nie ma żadnych sensownych plusów, do niczego dobrego nie doprowadzi, a za to może wrogo nastawić do siebie kluby oraz DZPN.

GDYBY

Moim zdaniem, w całej tej sytuacji spora część winy leży po stronie klubów, a przewinienie to nastąpiło jeszcze wiosną. Gdy pojawiły się informacje o reaktywowaniu przepisu o obowiązkowych drużynach młodzieżowych w A Klasie, prezesi klubów powinni wnioskować o okres przejściowy. Gdyby takowy był uwzględniony, nie byłoby problemu.

PRZEPIS

Sprawą na zupełnie osobną dyskusję jest w ogóle istnienie przepisu nakazującego posiadanie klubom z A Klasy drużyny młodzieżowej. Wystarczy sprawdzić na mapach, jakie są odległości pomiędzy miejscowościami reprezentowanymi na poziomie A Klasy. Skąd te kluby, dla których w ogóle jakiekolwiek funkcjonowanie jest sukcesem, mają brać chętnych do gry, jeżeli w ich miejscowości mieszka kilkuset mieszkańców,  a w całej gminie jest kilka klubów, które muszą mieć drużyny młodzieżowe? I taka kara za brak przestrzegania tak absurdalnego przepisu?

PRZEGRALI WSZYSCY

Trudno wskazać na Dolnym Śląsku kogoś, kto wygrywa na opisanej historii. DZPN traci wizerunkowo, cztery kluby nie wiedzą co z nimi będzie, a sprawa jest już komentowana również poza granicami województwa. Nie jest to może jakaś wielka afera, ale jednak tak skrajna decyzja, gdy wiadomo jak trudno jest "zorganizować" ludzi do gry w piłkę, gdy kolejne kluby wycofują się z powodu braków kadrowych, musi budzić zdziwienie. Jedno jest pewne - wina klubów jest absolutnie niezaprzeczalna, ale można było to wszystko rozegrać inaczej. Historia ta jednak jeszcze się nie zakończyła, kluby mają zamiar odwoływać się od decyzji o wykluczeniu z rozgrywek, a ostateczną decyzję podejmie DZPN.

Marcin Zwierzyński



Wróć do listy aktualności