GreenPost Klasa Okręgowa (Wrocław)

Pierwsze potknięcie niedawnego lidera, pierwsze punkty beniaminka, hit kolejki GreenPost Klasy Okręgowej dla Prusic

2017-09-25 13:57:47

Jednym z ważniejszych wydarzeń ostatnich dni we wrocławskiej Klasie Okręgowej jest pozyskanie sponsora tytularnego dla opisywanej ligi, którym została firma GreenPost. O tym fakcie na Dolpilka.pl mogliście już przeczytać, dlatego przechodzimy do wydarzeń boiskowych ostatniej kolei, czyli m.in. do meczu na szczycie z udziałem Prusic i Brzeziny, do pierwszego potknięcia niedawnego lidera, ale też do pierwszych ugranych w sezonie punktów przez beniaminka.

PIERWSZE POTKNIĘCIE

Od zwycięstwa do zwycięstwa kroczyła Środa Śląska w sezonie 17/18, ale w końcu została zatrzymana, choć o niespodziance nie powinno się w tym przypadku mówić. Żórawina może do czołówki nie należy, ale nie jest jakimś tam dostarczycielem łatwych oczek, choć początek spotkania zwiastował kolejne zwycięstwo Polonii, która prowadzenie objęła już w 2. minucie, po strzale Piotra Rybaka. Tak dobre wejście w mecz pozwoliło gościom na spokojniejszą grę, przewaga optyczna była lekko po stronie brygady trenera Mirosława Drączkowskiego, ale gospodarze nie mieli zamiaru położyć się przed wyżej notowanym rywalem i w trakcie pięciu minut strzelili dwie bramki – po dwóch kwadransach gry długie podanie wykorzystał Mateusz Królik, doprowadzając do remisu, a chwilę później na 2:1 licznik przekręcił Kamil Kaczmarek. Kolejny gol padł chwilę po zmianie stron, gdy w polu karnym Zórawiny faulowany był strzelec pierwszej bramki dla Polonii, a jedenastkę na wyrównującego gola zamienił Kamil Liberek. Więcej goli kibice już nie zobaczyli, ale i tak mogą być zadowoleni z dalszej części widowiska, ponieważ obie drużyny skupiły się bardziej na konstruowaniu akcji ofensywnych, niż bronieniu jednego oczka, były okazje do zmiany rezultatu, ale skończyło się na remisie 2:2, który tak naprawdę chyba nikogo nie krzywdzi. KS, choć mógł ten mecz wygrać, powinien cieszyć się z punktu ugranego z liderem, natomiast Polonia, choć również mogła zgarnąć w niedzielę pełną pulę, nadal jest w strefie awansu i nadal może pochwalić się passą meczów bez porażki, których liczba urosła do sześciu. Ostatnio Środa Śląska przegrała w ostatniej kolejce poprzedniej edycji rozgrywek... na boisku Żórawiny.

PIERWSZY SAMODZIELNY LIDER

Niezaprzeczalnych hitem kolejki GreenPost Klasy Okręgowej był mecz z udziałem Prusic i Brzeziny. Choć wynik może wskazywać na sporą przewagę Orła w niedzielnym spotkaniu, to pierwsza połowa była dość wyrównana i po golach Grzegorza Rajtera oraz Przemysława Ujasa skończyła się wynikiem 1:1. Przewaga gospodarzy zaczęła lekko rysować się w drugiej odsłonie spotkania, ale przed wszystkim w gazie jest Grzegorz Rajter, który po przerwie popisał się klasycznym hat-trickiem, ustalając wynik na 4:1 dla Prusic! Dzięki remisowi Środy Śląskiej w Żórawinie, Orzeł został pierwszym w sezonie samodzielnym liderem i chyba też zaczyna urastać do rangi najpoważniejszego faworyta w grze o mistrzostwo GreenPost Klasy Okręgowej. Wysokie zwycięstwo z Kobierzycami, wyraźna wygrana z nieźle radzącym sobie beniaminkiem z Brzeziny, a należy dodać, że w składzie Orła w niedzielę zabrakło m.in. Bergiera, Monasterskiego, Mądrzejewskiego... naprawdę mocny lider. A tymczasem Grzegorz Rajter może pochwalić się już liczbą 13 goli w pierwszych sześciu kolejkach, ale po byłym wicekrólu strzelców III Ligi mogliśmy się spodziewać takie dyspozycji.

JEST RESZKA, BRAKUJE ORŁA

To były bardzo przyjemne dwa tygodnie dla kibiców Mirkowa. Beniaminek rozegrał w tym czasie trzy mecze ligowe, jeden pucharowy z IV-ligową Wielką Lipą i wszystkie spotkania wygrał, w tym starcie ze spadkowiczem 24 września. Na obiekt GKS przyjechali gracze z Sadowic, którzy jeszcze wiosną grali szczebel wyżej, ale w bieżącym sezonie na razie są bliżej ponownego zejścia na niższy stopień. W Mirkowie już 120 sekund po pierwszym gwizdku arbitra wynik otworzył reprezentujący barwy gospodarzy Marcin Siwek, a przed przerwą dorobek bramkowy Mirkowa o dwa trafienia wzbogacili Dariusz Góral oraz Kacper Tarka. Wynik nie odbiegał zanadto od obrazu serwowanego przez boisko, GKS był stroną przeważającą, ale przyjezdni czasami też próbowali swoich sił pod bramką rywala i w 55. minucie jedna z akcji Orła zakończyła się golem Alana Reszki. Nie zrobiło to jednak na podopiecznych trenera Pietraszewskiego większego wrażenia, na kwadrans przed końcem zawodów bramkarza Sadowic pokonał Radosław Tryba, ustalając wynik na 4:1. Beniaminek wędruje na czwartą lokatę... zaskoczenie? Niekoniecznie. Po spadku do A Klasy rok temu, ze składu Mirkowa odpadło tylko jedno ważne ogniwo, także dla wielu zawodników z ekipy trenera Pietraszewskiego poziom Klasy Okręgowej nie jest niczym nowym i GKS powinien być w bieżącej edycji rozgrywek mocnym graczem. Tymczasem Sadowice... Sadowice sprzed dwóch sezonów przypomina nam obecnie tylko skuteczność Alana Reszki, który z ośmioma trafieniami na koncie jest w czołówce ligi. Tylko Orła brakuje do kompletu.

KIEDYŚ MUSI BYĆ TEN PIERWSZY RAZ

Radwanice wywalczyły w czerwcu historyczny awans do GreenPost Okręgówki, ale początek na najwyższym poziomie w strefie wrocławskiej do lekkich nie należał i beniaminek musiał przełknąć pięć kolejny porażek, czasami całkiem wysokich. 23 września karta odwróciła się, Kolektyw przed własną publicznością sięgnął po wygraną, ale tak naprawdę komplet oczek w tym spotkaniu był obowiązkiem dla nowicjusza. Bo z kim się przełamać, jeżeli nie z Brzegiem Dolnym, również oczekującym na pierwszą zdobycz? Goście w pierwszej połowie byli równorzędnym przeciwnikiem dla Radwanic, choć gospodarze mogli już na początku zawodów objąć prowadzenie, lecz Szymon Żuraw nie wykorzystał rzutu karnego. Od początku drugiej odsłony spotkania, w miarę upływu czasu, coraz wyraźniejsza stawała się przewaga Kolektywu, co zostało udokumentowane w 65. minucie golem wspomnianego przed momentem Szymona Żurawia. Niespełna pięć minut później było już 2:0, tym razem na listę strzelców wpisał się „Fafa” i gospodarze spokojnie dowieźli do końca spotkania dwubramkowe prowadzenie, czyli tym samym pierwsze punkty w historii na poziomie Klasy Okręgowej! Brzeg Dolny zdobył już wiele punktów w Okręgówce i na wyższych poziomach, ale nie w tym sezonie. Nawet z Kątami Wrocławskimi. W KP doszło w tygodniu do zmiany trenera, nowym szkoleniowcem został Robert Misterski, wcześniej pełniący w klubie funkcję trenera bramkarzy, więc może pojawią się w końcu punkty... ale na razie KP nie będzie występowało w roli faworyta.

NA GRANICY

Ostatnio o tak wysokiej porażce „Wrati” Dolpilka.pl opowiadała dokładnie dwa lata, gdy wrocławianie przegrali na swoim terenie z Łoziną 1:7. Tym razem wybrali się na boisko rywala, którym był spadkowicz z Kobierzyc, także przed pierwszym gwizdkiem można było spodziewać się zwycięstwa gospodarzy, podrażnionych dodatkowo wysoką porażką i remisem w dwóch poprzednich spotkaniach. Skończyło się zgodnie z przewidywaniami, GKS wygrał 6:1 i na razie niedawny IV-ligowiec spoczywa na najniższym miejscu podium natomiast wrocławianie mają problem z defensywą, należą do najczęściej tracących bramki ekip w lidze i po szóstej kolejce balansują na granicy strefy spadkowej. W podobnej sytuacji jest reprezentacja Siechnic, walcząca w sobotę na pięknym stadionie w Strzelinie. Pierwsze minuty zwiastowały dość wyrównane zawody, ale skończyło się na wyraźnym zwycięstwie gospodarzy, którzy prowadzenie objęli po kwadransie gry, gdy Bartosz Korgul w sytuacji jeden na jeden przechytrzył bramkarza przyjezdnych. Przed przerwą na listę strzelców wpisał się Piotr Dewerenda, wykorzystując rzut karny, a do szatni na 3:0 prowadzenie Strzelinianki podwyższył Marek Robak. W drugiej odsłonie zawodów bramkarz Energetyka jeszcze raz musiał wyciągać piłkę z siatki, tym razem po strzale Tomasza Gocza, na co Siechnice odpowiedziały w końcówce tylko golem Marcina Józefowicza z rzutu karnego. Była szansa na jeszcze jedną bramkę dla przyjezdnych z jedenastu metrów, ale na szansie się skończyło i do protokołu powędrowało zwycięstwo Strzelina 4:1. Podopieczni trenera Bartłomieja Mikody przesuwają się w kierunku środka tabeli, natomiast  Siechnice, które rok temu były jedną z solidniejszych ekip w lidze, na razie znajdują się nieopodal strefy spadkowej.

KONTYNUACJA TRADYCJI

Chyba zaczyna się zgrywać mocno odmieniony latem skład Sobótki. 24 września Zachód grał na boisku Bierutowa, należącego na starcie rozgrywek do czołówki ligi, co zwiastowało całkiem niezłe spotkanie, w którym trudno było wskazać faworyta. Być może liczby wskazywały na gospodarzy, którzy nieco lepiej wystartowali, a w dodatku nieźle radzą sobie na swoim terenie, gdzie ostatnio zostali pokonaniu na początku maja... przez ekipę z Sobótki.  W rundzie jesiennej poprzedniej edycji rozgrywek również Zachód okazał się lepszy, a 24 września goście postanowili kontynuować tradycję i po dwóch golach Jakuba Bolisęgi, jednym Norberta Pierzgi i jednym Michała Kossakowskiego wygrali 2:4, odnosząc pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w tym sezonie. Coraz częściej w statystykach pojawiają się sprowadzeni latem gracze, strzela Kossakowski, strzela Bolisęga, ale przede wszystkim za zdobywanymi bramkami idą punkty i obecnie Zachód przesuwa się tam, gdzie spodziewaliśmy się oglądać tę drużynę, czyli w kierunku górnej części tabeli.

JAK DŁUGO JESZCZE?

Jaki plan mają w Kątach Wrocławskich? Czy w ogóle tam ktoś ma jakiś plan? O co chodzi tej ekipie? Dlaczego to wszystko swoim nazwiskiem firmuje tak zasłużony dla polskiej piłki człowiek, jak Zbigniew Mandziejwicz, czy Waldemar Tęsiorowski, który też przewijał się przez ławkę Kątów Wrocławskich w tym sezonie? To, co wyprawia Bystrzyca, już przestało bawić... chociaż postęp jest. Tydzień temu w Siechnicach Bystrzyca zdekompletowała się w 20. minucie, przy stanie 7:0 dla Energetyka, natomiast 24 września na swoim boisku przeciwko Czarnym Jelcz-Laskowice wystawiła siedmiu graczy, do 23. minuty było 0:3 dla Czarnych, ale wtedy kontuzję złapał grający trener Zbigniew Mandziejewicz i arbiter mógł jedynie zakończyć spotkanie.

Wycofać klub z ligi za walkowery można tylko wtedy, gdy zespół w ogólnie nie przyjeżdża na mecze, także Bystrzyca może marnować czas rywali do końca rundy jesiennej i zimą próbować skleić jakiś zespół. Jedno jest pewne – w GreenPost Klasie Okręgowej już dawno nie było tak mocnego faworyta do spadku na niższy poziom... o ile oczywiście Kąty Wrocławskie dotrwają do końca rundy/sezonu.

CZY WIESZ, ŻE...

Na koniec jeszcze ciekawostka statystyczna ze strefy spadkowej. Po sześciu kolejkach w GreenPost Klasie Okręgowej mamy dwie drużyny z zerowym dorobkiem punktowym. Ostatnio taka sytuacja zdarzyła się w sezonie 11/12, gdy po sześciu pierwszych meczach bez ani jednego oczka była ekipa z Lubiąża i ostatecznie Odra pożegnała się z rozgrywkami. Niby taka informacja wyrwana z trochę z kontekstu, ale jednak pokazuje ona, jak trudno nadrabia się w Okręgówce straty z początku rozgrywek, także jeżeli Brzeg Dolny myśli na poważnie o utrzymaniu się w lidze, nie ma już czasu na oddawanie łupu rywalom, KP musi zacząć punktować.

KLASYFIKACJA NAJLEPSZYCH STRZELCÓW

W dwóch hat-trickach w poprzednim tygodniu (jeden w lidze i jeden w Pucharze Polski) zatrzymał się na moment Bartłomiej Matyja, chociaż nie do końca, ponieważ w niedzielnym meczu przeciwko Prusicom zaliczył asystę. Nieźle radzi sobie z obrońcami rywali Alan Reszka, choć jego zespół z Sadowic na razie punktuje średnio, a wyczynów Grzegorza Rajtera chyba nie trzeba już komentować:

13 – Grzegorz Rajter (Orzeł Prusice)

8 – Alan Reszka (Orzeł Sadowice)

6 – Bartłomiej Matyja (Mechanik Brzezina)

 

GREENPOST SPONSOREM TYTULARNYM WROCŁAWSKIEJ KLASY OKRĘGOWEJ (WIĘCEJ)

Fot.: Dolpilka.pl

Na zdjęciu obiekt sportowy w Strzelinie... ale ten stadion ładnie się prezentuje.

MZ



Wróć do listy aktualności